Powrót do strony głównej

Dolnośląskie zamki

Nasza najnowsza propozycja to przewodnik po zamkach i warowniach Dolnego Śląska. Region ten, jak wiadomo, obfituje w niezmiernie interesujące budowle tego typu.
Mamy nadzieję, iż z czasem dział ten będzie się stale rozrastał i obejmie wszystkie zamczyska, które możesz odnaleźć na MAPCE.

CZOCHA
czyli zamczysko nasze macierzyste

Położony nad Kwisą zamek Czocha należy nie tylko do najpiękniejszych, ale i do najlepiej zachowanych zamków Górnych Łużyc.
Początki zamku sięgają XIII wieku, kiedy to na wzgórzu powstała niewielka warownia graniczna. Stało się to za sprawą króla Czech, Wacława II, w którego władaniu były wówczas te ziemie. Mniej więcej w tym samym czasie powstały też inne okoliczne zamki: Świecie, Rajsko, Gryf.
Pierwsze pisemne wzmianki o budowie strażnicy pochodzą z 1241 roku. W 1253 zamek przekazany został biskupowi miśnieńskiemu von Wiesenow, a w 1264 jako kasztelan zamku wymieniony został Hinko von Lesna. Od 1306 roku władzę na zamku sprawowali członkowie rodu von Bibstein.

Po raz pierwszy jako polski zamek został odnotowany w roku 1319, kiedy to włączono go do księstwa Henryka I Jaworskiego jako część posagu.
Po śmierci Henryka w 1346 roku władzę na Czosze i w całym księstwie przejął Bolko II Mały, książę świdnicko-jaworski. Bolko z żoną Agnieszką nie doczekali się potomstwa i na mocy układu z cesarzem i królem Czech, Karolem IV, zamek powrócił w granice państwa czeskiego.

Kolejnymi właścicielami Czochy były rodziny von Dohn (1389-1417) i von Klüks (1420-1453). W tym czasie zamek skutecznie odpierał liczne ataki husyckie. W 1433 roku Czochę zdobyto, gdy pan zamku wraz z licznymi oddziałami pojechał wspomóc obronę pobliskiego Lubania. Rok później jednak zamek został odbity przez właściciela.

W 1453 Zamek został sprzedany Kasparowi von Nostitz i był w rękach tej rodziny przez około dwa i pół wieku.
Na początku XVI w. Johan von Nostitz dokonał gruntownej przebudowy, nadając zamkowi charakter renesansowej rezydencji.
Kolejna przebudowa miała miejsce w 1611 roku, a jeszcze następna w 1639, podczas wojny trzydziestoletniej. Ta przebudowa znacznie wzmocniła walory obronne zamku, tak, iż rok później skutecznie się bronił przed szwedzkimi dragonami.

W 1700 roku wdowa po Christianie von Nostitz sprzedała zamek Johanowi Hartwogowi von Uechtritz. Do tej rodziny zamek należał z krótkimi przerwami do roku 1909.
W nocy z 17 na 18 sierpnia 1793 roku zamek spłonął niemal doszczętnie od pioruna. Niebawem przystąpiono do jego odbudowy, nadając zamkowi barokowy charakter.
W 1909 roku zamek kupił drezdeński przemysłowiec z aspiracjami szlacheckimi, Ernst Gütschow. Na jego polecenie dokonano kolejnej przebudowy zamku. Tym razem jednak nie nadano mu kolejnych nowych cech, a jedynie zrekonstruowano wygląd z końca XVII wieku. Remont zakończył się w 1914 roku. Prace rekonstrukcyjne prowadził znany architekt Bodo Ebhardt. Nadany wówczas wygląd można oglądać dzisiaj.

Kiedy w 1945 roku Armia Czerwona zaczęła 'wyzwalać' coraz to bliższe tereny, Ernst Gütschow zakupił najlepszy sejf i schował w nim liczne dzieła sztuki przechowywane przez niego na zamku. On sam z rodziną spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i przenieśli się w gąb Niemiec. Tymczasem służba zamkowa wraz z nowym burmistrzem Leśnej otworzyli drzwi przy pomocy palnika i zrabowali skarb. Całość załadowali na dwie ciężarówki, z których jedna została przechwycona przez polskie wojsko. Druga pojechała w kierunku granicy wschodniej i ślad po niej zaginął. Skarby z pierwszej ciężarówki zabrano do Warszawy, tak, że na Czosze nic z nich nie zostało.

Tuz po wojnie zamek stał się tymczasowym domem dla przesiedleńców z Macedonii. Na środku sali rycerskiej płonęło ognisko zrobione z pozostałych na zamku mebli. Na szczęście w porę zostało to zauważone i opiekę nad zamkiem roztoczyło wojsko czyniąc z niego w 1952 roku Wojskowy Dom Wypoczynkowy, ekskluzywne miejsce tylko dla oficerów.
Od roku 1996 zamek jest miejscem otwartym dla wszystkich. Jest tam hotel, gdzie można przenocować, urządza się liczne bankiety i konferencje.

Zamek Czocha obrało sobie za siedzibę Bractwo Rycerskie Zamku Czocha. Swoją obecnością uatrakcyjniamy wszelkie imprezy, a raz do roku organizujemy Turniej Rycerski.

Warto również nadmienić, iż współcześnie okolice zamku od kilkudziesięciu lat wykorzystują filmowcy. W 1963r. kręcono tu świetną komedię wojenną pt. 'Gdzie jest generał?'.
W 2000 roku realizowano tu film oparty (podobno) na twórczości Andrzeja Sapkowskiego 'Wiedźmin'. Zamek grał w nim bardzo zawodowo :P


Hmm... Może jeszcze kilka informacji:
Zamek Czocha znajduje w odległości ok. 105 kilometrów na zachód od Wrocławia i 45 kilometrów na pn.- zach. od Jeleniej Góry.
Ponadto od południowego zachodu powiat lubański, na terenie którego leży zamek, graniczy z Czechami (do granicy jest ok. 15 km) oraz Niemcami (do granicy ok. 20 km), do dyspozycji jest kilka przejść granicznych pieszych i samochodowych.

Więcej informacji o historii i atrakcjach zamku i okolic - na stronie www.zamekczocha.pl.


A dla fanów duchów i innych nadprzyrodzonych osobników, tudzież ponurych podań i legend - nieco zamkowych 'opowieści z krypty'. Jak przystało na porządny zamek - Czocha posiada spory duchowy dorobek, zwłaszcza Białe Damy upodobały sobie ponoć ten przybytek... Legenda o Białej Damie

Opowiadają, że zamek Czocha ma swoją Białą Damę, która jeden raz na sto lat ludziom się ukazuje. Widzieć ją można jedynie nocą, w każdą setną rocznicę śmierci jej brata zabitego przez wojska husyckie, które ona nocą do zamku sprowadziła i w ręce których zamek wydała. Mówią, że brat ów w chwili śmierci przeklął ja i dlatego dusza jej tak długo zamku opuścić nie może, aż ktoś klątwę z niej zdejmie.
Zjawę widywano w latach 1531 i 1631, siedząca nad skarbem złożonym ze złotych monet i naczyń w towarzystwie olbrzymiego psa, broniącego dostępu każdemu, kto chciał się do niej zbliżyć. Pies ten nie jest rzekomo groźny dla osób urodzonych w niedzielę i tylko tacy mogą jej pomóc. Różni przybywali tu i próbowali tego dokonać. Nie kierowała nimi jednak chęć uwolnienia pokutującej duszy a tylko apetyt na jej skarby.
Opowiadają, iż któregoś roku dwaj młodzi rzemieślnicy z Leśnej wybrali się do zamku, lecz nawet tam nie dotarli. Otuliła ich gęsta mgła pełna tajemniczych cieni i postaci, które chciały obu młodzieńców pochwycić i uśmiercić. Przez mgłę widzieli już nawet stojąca szubienicę. Zdołali jednak z wielkim strachem umknąć w kierunku Leśnej. Przed pierwszymi budynkami zauważyli, że ich śladem podąża olbrzymi czarny kot. Im bardziej zbliżali się jednak do miasta, kot stawał się coraz mniejszy i doszedł do normalnej wielkości, gdy zdyszani wpadli do swej izby. Kot wszedł za nimi. Usiadł bez ruchu w kącie izby i bez przerwy wpatrywał się swymi nienaturalnej wielkości oczyma w twarze wystraszonych nocną przygodą młodzieńców. Bojąc się usnąć, by kocur nie zaatakował ich we śnie, czuwali na zmianę przez kilka dni, aż któregoś popołudnia kot poszedł za przejeżdżającą kobietą z Czech, o której opowiadano, że para się czarami.
Prób wyzwolenia duszy błądzącej po zamku Białej Damy było rzekomo jeszcze kilka. Ostatnią z nich podjęli po wojnach napoleońskich jacyś młodzi ludzie z okolicznych wiosek. Nie wiadomo, co ich w zamku spotkało, ale opowiadają, że powrócili do swych chat bardzo wystraszenia. Żaden z nich nie chciał powiedzieć, co widział tej nocy a wszyscy w następnym roku zmarli, zabierając tajemnicę owej wyprawy do grobu.

Studnia niewiernych żon

Jest w zamku Czocha studnia całe wieki już nie używana. Opowiadają, że czasami o północy słychać wydobywające się z jej wnętrza ciche westchnienia, kobiecy płacz a nawet wzywanie o pomoc.
Podobno kiedyś jeden z panów na zamku niespodziewanie powrócił po prawie rocznym pobycie za granicą do swych włości. Powitała go służba zamkowa i dzieci, żony jednak wśród nich nie było. Zapytawszy o nią, otrzymał odpowiedź, iż źle się czuje a słabość jej się rozpoczęła w chwili otrzymania wieści o jego powrocie. Udał się zatem do jej komnaty. Zastał ją spoczywająca w łożu pod przykryciem ze skór niedźwiedzich. Nie wyglądała na zdrową - na czole i szyi dostrzegł jakieś brązowe plamy i robiła wrażenie ciężko chorej. Na pytania męża odpowiadała półsłówkami.
- Czyżby zaraza? - zapytał.
- Może...
- Czy był medyk?
- Nie. To przejdzie...
Po wyjściu z komnaty pan zaczepił jedną z dziewek służebnych. Ta rzekła mu, iż plamy na twarzy świadczą o tym, że jego żona jest brzemienna. Na wieść o tym pobladł pan a fala złości zalała jego serce. Wpadł do komnaty żony i zerwał z niej skóry, którymi była okryta a wzrok jego padł na zniekształcony ciążą brzuch. Oszalały z wściekłości złapał ją za włosy, wyciągnął na dziedziniec i doprowadził do studni.
- Skacz do wody! - rozkazał krótko.
Ponieważ nie wykonała polecenia, po krótkiej szamotaninie - sam wepchnął ją do wody. Stał potem przez chwilę jeszcze nasłuchując odgłosów wydobywających się z wnętrza studni. Następnie spokojnym tonem nakazał pachołkowi, aby przygotował konia i tego samego dnia opuścił zamek.
Dopiero na drugi dzień wydobyto zwłoki pani zamku i od tego czasu, ilekroć ktoś nocą nachylał się nad studnią i patrzył w lustro wody, dały się stamtąd słyszeć kobiece głosy.
Rzekomo w niepełne dwie dziesiątki lat później, kolejny pan na zamku Czocha w podobny sposób uśmiercił swą małżonkę, gdy przyłapał ją na miłości z własnym woźnicą. Po raz trzecie studnia posłużyła jako miejsce kary dla niewiernej małżonki na krótko przed pożarem zamku w 1792 roku. Śmierć tam znalazła Ulrike, która urodziła dziecko w czasie, gdy jej mąż przebywał jako poseł króla pruskiego na dworze króla Francji. Według podań właściciel zamku utopił swą żonę a dziecko kazał zamurować żywcem w kominku w sieni, gdzie do dziś ponoć znajdują się jego kości.

Opracowały Ewa i Wiedźma na podstawie:
Dolina rzeki Kwisy. Album - monografia, Związek Gmin Kwisa 2000
'Legendy Karkonoszy i okolic', U. i A. Wiąckowie, Jelenia Góra 1984


W górę!
© Bractwo Czocha 2003 - 2006