Powrót do strony głównej

NASZE WYPRAWY

To tu, to tam, czyli bliższe i dalsze wypady (w miarę) zorganizowane.

LUBIĄŻ
zima 2006

Idąc za ciosem i będąc w pobliżu, postanowiliśmy odwiedzić największy w Europie Środkowej zespół pałacowo-klasztorny w Lubiążu. Skład naszej ekipy to: Łukasz z Kasią oraz Jacek i ja.
Bawiliśmy wówczas w Krzydlinie Małej na pewnych 'dialogach', potrzebnych nam do zrealizowania naszych planów majowych (kto wie o co chodzi to dobrze, tutaj nie będę się nad ty rozwodzić) i niewiele myśląc przedłużyliśmy troszkę nasz weekend.

Przejeżdżając przez bramę, a następnie pod samo wejście nie przyglądaliśmy się zbytnio samemu budynkowi, gdyż jak już się wcześniej wywiedzieliśmy, w okresie zimowym zwiedzanie jest tylko do godz. 15:00 a było już dosyć późno. Weszliśmy od razu do środka.
W środku okazało się, że i tak musimy poczekać chwile, wiec ten czas wykorzystaliśmy na zwiedzenie bardziej współczesnej wystawy z okresu II wojny światowej. W tym czasie w kompleksie klasztornym uruchomiono produkcję na potrzeby wojenne, obsługiwaną przez międzynarodowy obóz pracy przymusowej, wiec obejrzeliśmy parę 'pamiątek' z tamtego okresu.
W tej części znajduje się także wystawa dotycząca 200-lecia cukru na Śląsku. We wszystkich jego odmianach, postaciach, opakowaniach i czego tam jeszcze można chcieć od cukru (oprócz skosztowania jego oczywiście). W przygotowaniu były jeszcze dwie inne ekspozycje.
Były tu również mapki z XVIIw. - co prawda oczywiście zanim się zorientowaliśmy, że są do 'góry nogami' byliśmy już trochę zawiedzeni, że naszej Leśnej nie ma (choć prawa miejskie otrzymała w 1329r.!). W końcu się udało. W trakcie tych poszukiwań dowiedzieliśmy się skąd wzięła stara nazwa Marklissa.

W końcu się doczekaliśmy naszego przewodnika i mogliśmy wejść dalej, w bardziej zabytkową część pałacu opatów.
Najpierw trafiliśmy do jadalni, czy do czego co się tak tylko nazywało, a obecnie zawiera ekspozycję fotografii z przełomu XIX/XX wieku (z czego większość była z miast takich jak: Lubomierz, Nysa, Strzelin, Lubań, itp.). Oprócz tego są tam jeszcze zabytkowe krzesła, stoliki, szafy (chyba tylko jedna) i kufry głównie z XVIIw.
Ściany i sufity są głównie bielone, jednak w niektórych salach znajdują się piękne malowidła na sufitach przedstawiające sceny biblijne.
Szybko przeszliśmy kolejną część pałacu wzdłuż rzeki namalowanej na podłodze i przeszliśmy na piętro do Sali Książęcej. Wchodząc do niej, aż zatykało z przepychu. Kolorowy 'marmur' (jak się okazało to było coś imitujące marmur), bogate rzeźby, malowidła przedstawiające rodzinę panujących, sufit zaś zdobiło ogromne malowidło o tematyce biblijnej oczywiście, ale co było ciekawe to, to że jedna z postaci tych namalowanych przechodziła w rzeźbę.
Kiedy już posłuchaliśmy, co przewodnik ma do powiedzenia, zadaliśmy mu kilka pytań, a następnie odtańczyliśmy coś w stylu walca... No cóż, było tak przeraźliwie zimno, że jakoś musieliśmy się rozruszać :) Wtedy się cieszyliśmy, że tylko tyle jest do zobaczenia.

Po wyjściu z budynku postanowiliśmy zrobić szybki obchód koło tego obiektu. Jak się okazało, to nie było takie proste, ponieważ fasada zespołu klasztornego ma aż 223 metry długości, a cała jego powierzchnia to 6350 m2.

Co do historii historii tego obiektu: wyszukałam gdzieś, że już w XII w. ten gród był uważany za stary. Wówczas właśnie książę Bolesław I Wysoki sprowadził tam cystersów. Do czasów wojen husycki opactwo stale się rozrastało (oczywiście dzięki hojnym datkom). Wiek XIV to okres szczytowego rozkwitu gospodarczego i kulturalnego. Wówczas było tu centrum produkcji literackiej i historiozoficznej Śląska. Jego posiadłości dzięki licznym darowiznom i zakupom sięgają od Wielkopolski przez Śląsk do Małopolski. Dalej niestety zaczął się powolny upadek, aż do XVII w. kiedy dzięki znakomitym opatom: Arnoldowi Freibergerowi (1632 - 1672) i Janowi Reichowi (1672 - 1691) rozpoczyna się długi, bo ponad stuletni okres odbudowy.
W latach 1681 - 1739 dzięki ogromnej zamożności klasztoru powstają nowe obiekty: pałac opatów, klasztor, browar, piekarnia, szpital i wiele innych zabudowań gospodarczych. W tym czasie gruntownie przebudowano także wnętrze kościoła Najświętszej Marii Panny nadając mu wspaniały barokowy wystrój i wyposażenie.
Nowy pałac opata, kościół i klasztor tworzą ogromny kompleks należący do największych tego typu w Europie środkowej. Wnętrza wypełniają wspaniałe sale - sala książęca, biblioteka, jadalnia opata, refektarz i ponad 300 innych pięknych pomieszczeń zdobionych znakomitymi płótnami wielkiego malarza śląskiego Michała Willmanna, Mateusza Steinla, malowidłami Krystiana Bentuma i Feliksa Schefflera, rzeźbami Franciszka Mangoldta.
Budowa tak ogromnego kompleksu, jego znakomite wyposażenie to ostatni okres świetności tego klasztoru, który kończy się wraz z przejściem Śląska pod panowanie pruskie w 1740r.
Po 650 latach zakon Cystersów w Lubiążu przestaje istnieć. Zabrano i wywieziono z klasztoru 471 płócien, w tym z kościoła i pałacu 63 płótna Michała Willmanna i wiele cennych rzeźb, monet i instrumentów muzycznych. Jak dowiedzieliśmy się od przewodnika, część z tych dzieł znajduje się w różnych muzeach i kościołach w Polsce i trwają negocjacje, by je odzyskać.
Budynki klasztorne wykorzystano jako szpital, a kościół św. Jakuba zamieniono najpierw na arsenał, a następnie przekazano gminie ewangelickiej.
Od 1823 r. klasztor przekształcono na szpital psychiatryczny dla bogatych arystokratów. Reszta została przekształcona na państwową stadninę koni.

Hmmm... jak tu teraz zakończyć?...
Powiem tak: cieszę się, że tam zajechaliśmy, jednak polecam to zrobić w okresie letnim - jak będzie ciepło. A z tego co mówił przewodnik to jakoś na początku maja (7-8) jest impreza Pałacowe Korso Kwiatowe i można wtedy zajrzeć w miejsca niedostępne na co dzień do zwiedzania.

Przydatne linki związane z kompleksem pałacowym w Lubiążu:
Fundacja LUBIĄŻ - www.fundacjalubiaz.org.pl
Trochę historii - wroclaw.magma-net.pl
Parę zdjęć zabudowań - wroclaw.hydral.com.pl

Relację spisała Owca

[Więcej zdjęć tradycyjnie w Galerii]


W górę!
© Bractwo Czocha 2003 - 2006