|
|
Pieśni (prze)bojoweŚpieeewać każdy może, jeden rycerz lepieeej, a drugi gorzeeej, ale nie o to chodzi, jak któremu wychodzi.Czasami rycerz musi - inaczej się udusi - ufff... Rycerz lubi piosenki i różne inne dźwięki - szczególnie jak go coś wzruszy, rzuca mu się na uszy...
baranek -
drakkar -
hymn toporników -
pszczółki -
pan kmicic -
bez tytułu ;) -
idole
Baranek - piosenka dla poliglotów Jak dobrze być barankiem i wstawać sobie rankiem, wybiegać na polankę i śpiewać sobie tak: Be, be, be, kopytka niosą mnie! Be, be, be, kopytka niosą mnie! How good to be baranek and wake up sobie ranek, go down to polanek and singing sobie tak: Be, be, be, (czyt.bi;) kopytka taken me, be, be, be, kopytka taken me!! Wie gut zu sien baranek aufstehen sobie ranek, laufen nach polanek und singen sobie tak: Bich, bich, bich, (czyt.biś;) kopytka tragen mich, bich, bich, bich, kopytka tragen mich!! Tamdaradej baranek (wersje krzyżacka;) tamdaradej sobie ranek, tamdaradej polanek i tamdaradej sobie tak: Hej, hej, hej, kopytka tamdaradej, hej, hej, hej, kopytka tamdaradej!! Gwałcić, gwałcić baranek (wersja wikińska..) gwałcic, gwałcić sobie ranek, gwałcić, gwałcić polanek, gwałcić, gwałcic sobie tak: ........(i tu jakoś nikt nigdy nie miał odwagi zaśpiewać refrenu...) Drakkar ["Hiszpańskie dziewczyny" - wersja wikińska by Blothunga] Hej, woju, nie pytaj ni jutro ni dziś dokąd płyną na bitwę drakkary. Do walki z Angolem dziś nam trzeba iść uderzaj, nie znaj w ciosach miary! I na twój gród też przyjdzie pora, gdy brać wikingowska zapuka do bram, (łup, łup) a okręt mający na dziobie łeb stwora pod pełnym żaglem pruć będzie wśród fal. Stanąłem, spojrzałem na dzieło znaiszczenia, a miecz mój i włócznia ociekały krwią, jak szpony orłów, co krążą nad ziemią i dzikie jak my Wikingowie są! I na twój gród.... Spojrzałem jak ogień trawi domy wrogów, ich- w bitewnym szale wycięliśmy w pień, a martwe ciała leżące u progów (??????) I na twój gród... A kiedy dosięgną cię wroga ciosy i w bitewnym szale powalą, nie przejmuj się, bo Walkirie dwie zabiorą cię wprost do Walhalli! Hymn Toporników [słowa i muzyka - Levy & Domino z Zielonej Góry] Gdy wstałem wcześnie rano głos wojów dawno grzmiał i konie pospieszane ruszyły z wiatrem w tan. Przywdziałem na się zbroję i poprawiłem pas, dowódca głośno zaklął - bojowej pieśni czas! Gwacić, palić i rabować, żadnej dziewce nie darować!! Siedzieć w karczmie i pić piwo - taki topornika żywot!! Jak walczyć i wojować, gdy wino mam we krwi? Jak z wrogiem mam obcować - miód w głowie jeszcze grzmi... Ból w głowie, świat wiruje, baryłka by się zdała, otrzeźwienia potrzebuję bądź klin, by pieśń ta trwała. Gwałcić.... Kiedy wśród bitwy zgiełku skończymy nasze dni z pucharem wina w ręku w zaśwaity będziem szli. Gdy matka Śmierć przytuli, gdy odejdziemy tam, prócz dzbana krzepkiej wódki czegóż potrzeba nam? Gwałcić... U Pana stóp staniemy śmiało mu patrząc w twarz i kielich wina damy, by spełnił toast nasz. A jeśli spyta z góry po cośmy przyszli tu? Wąs w pianie umoczymy i odpowiemy Mu: Gwałcić... "Najemna my kompania, tak wczoraj, jak i dziś, za piwa dzban i dukat, twych wrogów będziem bić!" A Pan na żołd nas przyjmie i rozkaz wyda swój, byśmy za jego chwałę do piekieł poszli w bój. Gwałcić... Gdy w ciemność marsz zaczniemy, by do bram piekła dojść oprócz gorzałki dzbana, cóż z sobą mamy wziąć? W piekielnych korytarzach zadudni równy krok kielichy napełnimy, nim nas pochłonie mrok. Gwałcić.. W czworobok znów staniemy demonom plując w twarz i łyk ostatni pijąc wzniesiemy sztandar nasz! A wy,co nas znaliście, niech was nie trawi ból, kielichy w górę wznieście za dusze nasze-SKOAL!!!! (czyt,skull) Gwałcić... Pszczółki 40 małych pszczółek mieszkało w domku na drzewie, jedna była mizerna-zostało 39. 39 pszczółek zaprzyjaźniło się z łosiem, jednej łoś nie lubił- zostało 38. 38 pszczółek zimą klepało biedę i jak się łatwo domyślić zostało 37. 37 pszczółek jesienią nie miało co jeść i że tak zażartuję- zostało 36. 36 pszczółek mieszkało na drzewie pod listkiem i przyleciała wrona i zadziobała je wszystkie. Chociaż optymizmu w tej piosence jest mało, ale przynajmniej krócej, niż się zapowiadało! Pan Kmicic Wilcze zęby,oczy siwe, groźnie garść obuszkiem furczy, gniew w zawody z wichru zrywem, dzika radość, lot jaskółczy. Czyn to czyn, zapadła klamka - puścić kura po zaściankach! Hej! Kto szlachta za Kmicicem! Hajda na Wołmontowicze!! /x2 Przodkom kulę między oczy, krótką rozkosz dać sikorkom, po łbie, kto się napatoczy, kijów sto chudopachołkom. Potem picie do obłędu, studnia, śnieg- my z tobą, Jędruś!! Hej, kto szlachta.. Zdrada, krzyż, na krzyż przysięga, tak krucyfiks cyrografem. I oddala się Oleńka, żądzę się wychłoszcze batem! Za to swoich siec, czy obcych - jedna praca. Za mną, chłopcy!! Hej, kto szlachta... Wreszcie lek na duszy blizny - Polska suknem Radziwiłła, wróg prywaty, wróg ojczyzny niespodzianka jakże miła! Los, sumienie, panny stratę wynagrodzi spór z magnatem! Hej,kto szlachta.. Jasna Góra, czas pokuty, Trup! Trup! - Kmicic strzela z łuku, klasztor płaszczem mgieł zasnuty w szwedzkich armat strasznym huku. Jędrek się granatem bawi, Ksiądz Kordecki błogosławi! Hej, kto szlachta... Jest nagroda za cierpienie, kto się śmieli, ten korzysta. Dawnych grzechów odpuszczenie - król Jędrkowi głowę ściska: masz Tatrów, w drogę ruszaj, raduj Boga rzezią w Prusach. Hej,kto szlachta.. Krzyż, ojczyzna, Bóg, prywata, warchoł w oczach zmienia skórę, wierny jest jak topór kata i podobną ma naturę. Więc za sprawną pewność ręki będzie ręka i Oleńki, łaska króla, dworek dzieci - szlachcic co przykładem świeci... Hej, kto szlachta... Bez tytułu ;) Myśmy ciężkie knury łajdaki i chamy, teraz będzie strasznie - pieśń naszą śpiewamy! Nie puszczamy bąków, nie puszczamy pawi, niech każdy zobaczy jak się szlachta bawi. Wspaniałe rumaki oraz piękne damy - wychędożym wszystko, co pod ręką mamy. Kiedy któryś wpadnie na ten pomysł głupi ruszym na wyprawę - kogoś trza utrupić. Będziem ciąć jak leci, gwałcić co popadnie, palić wioski całe i robić to stadnie. Nie nosimy hełmów, nie nosimy zbroi, niech każdy zobaczy jak toporem boli. szlak nasz ogień znaczy śmierć dokoła hasa, wszędzie leżą trupy w krwi brodzim do pasa. Mam blaszane spodnie i skórzane buty, trochę niżej zwisa kutas w stal zakuty. Na drakkary wrzucim wory pełne złota, będziem gwałcić ,palić gdy przyjdzie ochota. Idole czyli coś z zupełnie innej beczki - zapodaje DJ RYSZARD: Ja włączam radio tam znowu ty, twój sztuczny biust wciąż mi się śni, mi się śni. Jesteś z plastiku, ja to wiem, masz w mózgu drzem, lecz ja cię chcę. Ref: Brytney ja cię potrzebuję, czemu ten gość w teledysku ciebie obmacuje, on nie ma dresu ja go mam, ten gość to tylko zwykły cham, zwykły cham. Woziłbym cię furom mą, dzielił się z tobą komurą swą, komurą swą. Dla ciebie żelem włosy trę, dlaczego Brytney nie chcesz mnie, nie chcesz mnie. Znów dzień spędziłem samotnie, śledziłem program nie było cię, nie, nie, nie. Złapałem doła, jest mi źle, gdy cię nie widzę płakać chcę. Teraz już wiem nie kochasz mnie, ja na to sram i rzucam cię. Kto inny teraz mi się śni. Nie masz już szans, bo jest Ricky - Martin. Ricky ja cię potrzebuję, sztuczna Brytney już od dawna mnie nie rajcuje. Jest tylko Ricky - ja kocham go, bo głupia Brytney ma w głowie pstro, w głowie pstro. |
|
| © Bractwo Czocha 2003 - 2006 | |